Dyzurnet_logotyp (1)
#terminologia#CSAM
2025_06_30 Terminologia

Terminologia CSAM czyli rozważania o odpowiednich słów doborze

Zadajmy sobie z początku teoretyczne pytania. Czy to język określa postrzeganie rzeczywistości? I czy używanie określonego języka jest przejawem stanu świadomości danej osoby? Czy odpowiednie nazwanie problemu spowoduje bardziej skuteczne działania?

Używanie określonych sformułowań porządkuje nam rzeczywistość. Poprzez używanie danych słów mówimy jasno co ma miejsce w naszym życiu i otaczającym nas świecie. Co ważniejsze – nie używanie danych słów może być przejawem zakłamywania rzeczywistości. Tak, słowa mają moc.

Zgadzamy się co do tego, że ludzie bardziej samoświadomi powinni posługiwać się adekwatnymi sformułowaniami. A przynajmniej ci, którzy zajmują się zawodowo danym problemem. To świadczy o ich profesjonalizmie.

Odpowiednie nazwanie problemu spowodować winno działania nakierowane na jego skuteczniejsze rozwiązanie.

 

Przyjrzyjmy się zatem, jak określana jest w naszym, polskim języku sytuacja utrwalenia seksualnego wykorzystania dziecka. Znane powiedzenie stwierdza: „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”, i tak też jest i w tym przypadku. Jakich sformułowań i terminów z dużym prawdopodobieństwem użyją? Dziennikarz: „pornografia dziecięca”. Policja: „treści pedofilskie”. Prawnik: „treści nielegalne”. Organizacje prodziecięce: „seksualne krzywdzenie dzieci”.

Każde z tych określeń inaczej rozstawia akcenty i inaczej kierunkuje uwagę odbiorcy. Albo na sensacyjne, szokujące treści, albo na sprawcę, albo na prawo i procedury, w końcu na samo poszkodowane dziecko.

W świetle tych rozbieżności podstawową sprawą jest ujednolicenie terminologii, która używana jest do określenia zjawiska i dla podkreślenia najważniejszego występującego tu podmiotu: dziecka.

Z pomocą przychodzi nam już drugie wydanie tzw. Luxembourg Guidelines [1]czyli „Wytycznych dotyczące terminologii w dziedzinie ochrony dzieci przed wyzyskiwaniem seksualnym i wykorzystywaniem seksualnym”.

Dokument ten po raz pierwszy wydany został w roku 2016 przez organizację ECPAT International i zawierał wytyczne opracowane przez Międzyagencyjną Grupę Roboczą, grupującą najważniejszych globalnych interesariuszy zajmujących się zjawiskiem.

Teraz, w 2025 wydana została uaktualniona wersja, grupująca terminy/sformułowania na:

  1. Mające ogólnie przyjęte znaczenie, których używanie nie stygmatyzuje lub w jakikolwiek inny sposób nie krzywdzi dziecka
  2. Takie, które muszą być używane ze szczególną uwagą, a niektórych przypadkach winny być zamienione innym zaproponowanym terminem
  3. Niewskazane, z podanym właściwym terminem

 

Jakie sformułowania są wskazane w kontekście działań Dyżurnet.pl?

Termin „materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci” (Child Sexual Abuse Materials) powinien być używany jako alternatywny wobec „pornografii dziecięcej”, „treści pornograficznych z udziałem małoletnich” czy jakichkolwiek innych sformułowań zawierających określenie „pornografia”. Termin ten używany powinien być w odniesieniu do materiałów ukazujących sytuację wykorzystywania seksualnego lub koncentrujący się na genitaliach dziecka.

Jako działający od 2005 roku w ramach NASK-PIB Zespół Dyżurnet.pl, od dawna używamy adekwatnej terminologii. Dyżurnet.pl zajmuje się reagowaniem na zgłoszenia dotyczące nielegalnych treści w internecie, przede wszystkim tych związanych z seksualnym wykorzystywaniem dzieci. Od samego początku Dyżurnet.pl jest członkiem INHOPE czyli Międzynarodowego Stowarzyszenia Internetowych Zespołów Reagujących.

Zmianę terminologii podkreślaliśmy już w naszym Raporcie za rok 2013, kiedy definitywnie przestaliśmy używać określenia „pornografia dziecięca” i zastąpiliśmy je terminem „materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dziecka” oraz sukcesywnie promujemy jego użycie w publikacjach i publicznych wystąpieniach.

Co do samego terminu „pornografia” to specjaliści zwracają uwagę, ze pornografia to przemysł, który funkcjonuje także legalnie i w którym osoby dorosłe mogą pracować dobrowolnie, co może budować skojarzenie, że dzieci są w jakiś sposób odpowiedzialne za swój udział w takich produkcjach. Pornografia to termin używany przede wszystkim w odniesieniu do osób dorosłych podejmujących dobrowolne czynności seksualne, których obrazy są dystrybuowane (często legalnie) wśród pełnoletnich odbiorców dla ich przyjemności seksualnej. Krytyka tego terminu w odniesieniu do dzieci wynika z tego, że „pornografia” ulega postępującej normalizacji, a co za tym idzie – używanie tego terminu może się przyczyniać (w sposób niezamierzony lub celowo) do umniejszania powagi, trywializowania, a nawet legitymizowania czegoś, co de facto jest wykorzystywaniem seksualnym lub wyzyskiwaniem seksualnym dzieci. Ponadto pojęcie „pornografia dziecięca” może sugerować, że akty seksualne odbywają się za zgodą dziecka, a zarejestrowany materiał jest legalnym materiałem o charakterze seksualnym.[2]

Omawiane terminy w oryginale są sformułowane w języku angielskim, jako uniwersalnym języku międzynarodowego naukowego dyskursu. Przysparza to jednak kolejnych problemów, gdyż kluczowym zagadnieniem staje się adekwatne, „zgodne ze sztuką” tłumaczenie na język polski.

Świetnym przykładem obrazującym kłopoty z tłumaczeniem jest aktualizacja Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczącej omawianego zagadnienia.

W roku 2011 nosiła ona tytuł „Directive (…) on combating the sexual abuse and sexual exploitation of children and child pornography”.

Obecny wniosek nowelizacyjny nosi tytuł „Directive (…) on combating the sexual abuse and sexual exploitation of children and child sexual abuse material”.

Merytoryczną zmianą jest zastąpienie, zgodnie z Wytycznymi Luksemburskimi, terminu „pornografia dziecięca” terminem „materiał przedstawiający wykorzystywanie seksualne dziecka”.

Jednak polskie tłumaczenie Dyrektywy to: „Dyrektywa (…) w sprawie zwalczania niegodziwego traktowania w celach seksualnych i wykorzystywania seksualnego dzieci oraz  materiałów przedstawiających niegodziwe traktowanie dzieci w celach seksualnych” 

Niestety, termin „niegodziwy” w kontekście seksualnego kontaktu z dzieckiem jest absolutnie nieuprawniony. Zachodzi tu analogiczna sytuacja jak w przypadku terminu „nadużycie”, który został wskazany już w pierwszym wydaniu „Wytycznych luksemburskich” jako niewłaściwy. Czytamy: „Nie zalecamy używania tego pojęcia, gdyż sugeruje ono, że używanie dziecka w celach seksualnych jest dopuszczalne, a jedynie nadużywanie jest niedopuszczalne.”[3]

Zaproponowany w tłumaczeniu Wniosku Dyrektywy termin praktycznie nie ma w Polsce zastosowania w dyskursie naukowym, prawnym, a tym bardziej potocznym. Co więcej, proponowany termin jest niepoprawny językowo sugerując, że istnieje „godziwe” traktowanie dzieci w celach seksualnych.

W kolejnej części zajmiemy się innymi terminami, które mogą budzić kontrowersje.

[1] https://ecpat.org/wp-content/uploads/2025/04/Second-Edition-Terminology-Guidelines-final.pdf (dostęp 30.05.2025 r.)

[2] https://ecpat.org/wp-content/uploads/2022/11/WYTYCZNE_TERMINOLOGICZNE_ECPAT_FDDS_FINAL.pdf, s.43 (dostęp 30.05.2025 r.)

[3]  https://ecpat.org/wp-content/uploads/2022/11/WYTYCZNE_TERMINOLOGICZNE_ECPAT_FDDS_FINAL.pdf, s.106 (dostęp 30.05.2025 r.)